czwartek, 16 stycznia 2014

A tutaj post aktualny, na styczeń 2014.


Zima i Karnawał 2014 w Polsce. :)
Przerywnik literacki :)
Parę lat temu wyczytałem w internecie, że adepci filologii trenują kunszt tłumacząc "Tygrysa". Adeptem nie jestem, angielski znam przeciętnie, ale wzorując się na Poniedzielskim (który podobno, gdy mu zarzucano, że tłumaczy z francuskiego na polski, nie znając francuskiego, mawiał, że tłumaczy przecież na polski, a ten zna dobrze) bawiłem się chwilę językiem (i kontekstami, stąd dwie wersje).

 Tygrys I
(Blake Wiliam w interpretacji Tanara.J)



Tygrys, Tygrys, lśniący płat,
w gęstwie lasu, nocy świat,
Nieśmiertelność oka, kłu
strachu symetryczny wzór

Z jakiej głębi, czy przestrzeni
w oczach niesiesz blask płomieni?
Jakaż pewność niewzruszona
tchnęła ogień w ruch ogona?

Czyja praca i marzenie
w serce władna tchnąć płomienie?
A gdy serce zacznie bić
unieść dłoń, wyprężyć gić

Jakim młotem, wykuł któż 
w piecu blasku, zimny mózg
Mechaniczne prasy gdzież
równać do morderczych szczęk

gwiazdy ronią strojną skrę
niebios przestwór smutną łzę
ten co stworzył jagni rzeź
czy uśmiecha ciągle się?

Tygrys, Tygrys, lśniący płat,
w gęstwie lasu, nocy świat,
Nieśmiertelność oka, kłu
strachu symetryczny płód
 


Tygrys II
(Blake Wiliam w drugiej interpretacji Tanara.J)
 

Tygrys, Tygrys, lśniący płat,
w gęstwie lasu, nocy kwiat,
Nieśmiertelność oczu, kłów
strachu symetryczny wzór

z jakiej głębi czy przestrzeni
w oczach niesiesz blask płomienia?
Jakaż pewność niewzruszona
tchnęła ogień w ruch ogona?

Twoje ramię, czysta sztuka
serca muskuł tylko czeka
A gdy serce zacznie bić
stopy splotą śmierci nić

Już uderza, Już osacza 
mózgu nieustanna praca
szczęk stalowych jeden błysk
nieunikły, chwyt i ścisk

gwiazdy ronią strojną skrę
niebios przestwór smutną łzę
ten co stworzył jagni rzeź
czy uśmiecha ciągle się?

Tygrys, Tygrys, lśniący płat,
w gęstwie lasu, nocy kwiat,
Nieśmiertelność oczu, kłów
strachu symetryczny wzór.




niedziela, 24 listopada 2013

Słoneczno-jesienny



Był taki plastyczno-jesienno-słoneczny. Nie mogłem się powstrzymać.

czwartek, 7 listopada 2013

Elegia na Koniec Świata w wariancie 2.b

Nadmiar fotek trzeba złagodzić przerywnikiem. Tekst prawie dokładnie sprzed roku, napisany jako komentarz do komentarzy do równej daty (pojawił się wtedy na FF).


Elegia na Koniec Świata w wariancie 2.b
 (lekko optymistyczny depressong okolicznościowy)

Dzień Końca Świata będzie pogodny
bo niby czemu nie miałby być.
Dzień Końca Świata będzie łagodny
rwąc delikatnie Ariadny Nić.

Nie będzie słychać gromów ni wyzwisk,
ogniem i czernią nie spłynie świat.
W lekkim szeleście jesiennych liści
nieśmiało błyśnie ostatni kwiat.

W Dzień Końca Świata nie będzie fanfar,
nikt nie zwycięży w strumieniu gwiazd.
Skończą po prostu się, nieuchwytnie,
ludzkie marzenia, miejsce i czas.

Gwiazd kwadrylionom umknie uwadze,
w naglącej fali niezbędnych spraw,
że na planetce modrozielonej
skończył się Ludziom ich mały świat.

sobota, 5 października 2013

Jesień w Beskidzie - fotki trzy

 Sam nie wiem co to ma przypominać, ale spodobało mi się.

... a kapliczka wędrowca zaprasza...


Po prostu, jesień.

_________________________________________

I jeszcze trzy zeszłoroczne jesienie, tym razem bieszczadzkie laurki.


 Połonina na podejściu...

  ...wejściu...


...i przed zejściem :)
 



środa, 11 września 2013

Ciąg dalszy impresji wakacyjnych.


Wrocław, Ogród Japoński, Mostek. (Nieschodki)

Klimaty z parku krajobrazowego.

Latarnia Kapitulna. (Wprawka Photoshopowa z usuwania przeszkadzaczy)


"Drewniane murki" - wydanie Wrocławskie.

Gołąbek i jego cień.

Wrocław, Rynek. Wszystkie odcienie czerwieni.

Wrocławski "Obrazek obowiązkowy"


Jesień








niedziela, 18 sierpnia 2013

Impresje wakacyjne, "murki" (takie skąpo skadrowane mury ;) )
Może niespecjalnie unikalne, ale w naturze podobały mi się.















piątek, 31 maja 2013

Podwieczorek u Sokratesa

Skoro to blog, to może pierwszy wiersz sygnowany datą.
Wersja beta, ale podrasowana. :)



Podwieczorek u Sokratesa
(lekko filozoficzny depressong o życia byciu)

Muszę przyznać, że to frapujące,
filozoficznie ujmując rzecz,
czy naprawdę i czy to sprawdzone,
że życie jednak jest, jakie jest.

Pytanie niby takie trywialne,
odpowiedź ważna jeszcze mniej,
gdy wkoło łaszą się hordy reklam,
„dostawa gratis – tylko chciej”.

Przechodząc jednak do sprawy sedna,
drętwiejesz nagle w panicznym obłędzie,
bo gdyby jednak… To może oznaczać,
że w życiu również będzie, jak będzie.

Próżnych wysiłków, bez sensu starań,
mózg już podsuwa obraz tragiczny,
gdzie strategiczne i wzniosłe cele,
to tylko chciejstwa przejaw klasyczny.

Pod koniec drogi, wśród niezbitych wniosków,
wpatrzony smutnie w losów zawiłość,
znad niepotrzebnych klęsk i osiągnięć,
ujrzysz, że w życiu było, jak było.

Maj 2013

wtorek, 28 maja 2013

Dwa wierszyki, do których mam sentyment



Ten napisał się prawie sam

 Z twarzą ku słońcu…

(słoneczny depressong o przemijaniu)

Z twarzą ku słońcu, lekko szaleni,
cudownie marnując czas.
Ciągle przed siebie, wierni marzeniom,
gdy wokół ciemnieje las.
A wokół ciemnieje las.

Zieleń nie cieszy, czerwień nie smaga,
pastele schowane w cień.
Gdy dojrzałości, życie wymaga,
i już nie nasz jest nasz dzień.
I już nie nasz jest nasz dzień.

Świat już nas przerósł, droga zbłądziła.
Z znoszonych marzeń drwi los.
Wiecznie samotni, zawsze nadwyraz,
gdy przysięgamy na trzos.
Gdy przysięgamy na trzos.

Z twarzą ku słońcu, lekko zdziwieni,
czemu tak pędzi ten czas.
Niepewnym krokiem, wiecznie spóźnieni.
A dziecko wciąż kwili w nas.
A dziecko wciąż tli się w nas.


A ta wariacja na temat tłumaczenia, nie :)
siedem podejść, i dużo zabawy


Bleukot


(Jabberwocky L.Caroll’a;


w interpretacji J.Tanar’a)


Okole bzdręku, cieniasne tośce
Wirmły i wirlły pośród drop;
Marniście żyrły borogowce,
Zdadmione prośce wdrok.

„Tam na Bleukota synu bacz!
Szponiaszczy łap, gryzawczy paszcz!
Tam Kujkuj ptak szaleje i
Wściemglistny  Ściskorwacz!”

I wziął strowialny miecz swój w dłoń
Szukając twornych wrogów wszmat,
Odetchnął gdy, wśród Bumtum pni,
Podumać stanął chwat.

A gdy tak stał w nabzdyźnej dźmie,
Bleukot z ognistym wzrokiem złym,
Szełbył świrlając wśród ćmuśnych drzew,
I blurpnął gdy już przyszł!

Rachciach! Rachciach! W bebech, w bebech
Strowialną klingą ciął wojak.
Gdy potwór zdechł, łeb ściął i wziął;
Poglapodował wspak.

„Bleukotaś ty uszlachtnął sam?
Wyściskam cię, chłopie złoty!
Przejsławny dzień! Hujja! Hajja!”
Prychichnął z radoty.

Okole bzdręku, cieniasne tośce
Wirmły i wirlły pośród drop;
Marniście żyrły borogowce,
Zdadmione prośce wdrok.